Z pamiętnika

O tym jak zostałem mikołajem

Grudzień 06, 2018

T.

Wczoraj Andrzejek wrócił do domu w bardzo dziwnym nastroju. Z wyrazem bliżej nieokreślonego uniesienia na twarzy zamknął drzwi i posłał mi przelotne spojrzenie. Zmarszczki przecinały, zwykle nieskażone myślą, czoło Andrzejka, niczym gradowe chmury.
Przeraziłem się nie na żarty.
Ponieważ mój współlokator jest psychiatrą, bezpiecznie jest nie zadawać pytań, kiedy TO POCZUCIE go dopada.

Bezpiecznie jest natomiast zejść z linii strzału, nie wdawać się w jakiekolwiek dyskusje i nie pozwolić wciągnąć w żadne chore akcje.

Za żadne pieniądze tego świata.
Na palcach wycofałem się do swojego pokoju i udawałem, że nie żyje, rozpaczliwie licząc na to, że żadna maniana z owego twórczego nastroju nie wyniknie.
Nie muszę chyba pisać jak bardzo płonne były moje nadzieje i jak bardzo ch*j bombki strzelił.
Dziś rano Andrzejek teatralnym gestem rzucił mi na łóżko czerwony strój świętego Mikołaja i wyjaśnił, że, owszem, sam posiada taki sam. Wygłosił przy tym moralizatorskie kazanie o tym jak silne rozczarowania w okresie dziecięcym rzutują na zaburzenia osobowości u osób dorosłych.

Albo coś w tym rodzaju.

Nie chcę sobie nawet wyobrażać co tak bardzo rozczarowało Andrzejka, skoro jest tym, kim jest i w takim a nie innym miejscu swojego życia.

Zainteresowanym objaśniam – oprócz poliestrowego stroju świętego Mikołaja na wyposażeniu mamy: białe brody, które z pewnością były kiedyś chińską oponą, wielkie worki ze styropianem, metalowe dzwonki i dwie butelki grzańca. Będziemy je pić z piersiówek, żeby nie wyjść z roli. Nie bardzo mogę sobie wyobrazić jaki to Mikołaj zoli przed uroczystą wizytacją u grzecznych dzieci, ale Andrzejek mówi, że mam po prostu ubogą wyobraźnię, to wszystko. I że czasem zachodzi tak zwana wyższa konieczność.
Ponieważ nie miałem którędy uciec, musiałem zgodzić się na następujący plan: dziś wieczorem będziemy krążyć ulicami miasta, uśmiechać się do dzieci, dzwonić tymi dzwonkami, popijać ukradkiem grzaniec i znowu uśmiechać się do dzieci.
Nie wiem sam kto zgarnie nas pierwszy:

straż miejska, koledzy Andrzejka po fachu czy prokuratura.


Zobacz podobne wpisy

Dla Młodych

Dla studentów

Oferty Pracy

Porady

Recenzje

Wydarzenia

Z pamiętnika