Święta za pasem, a w gabinecie pusto

Jeśli zastanawiasz się co się dzieje z Twoim grafikiem, dlaczego nagle jest w nim tyle okienek i czemu pacjenci nie pojawiają się w ostatniej chwili, ten tekst jest dla Ciebie.

Pusty gabinet – tłum w centrum handlowym

Czy to już norma, że pod koniec roku gabinety świecą pustkami?

We wszechświecie musi zachodzić równowaga. Podobnie, jak obliczenia w matematyce – żeby gdzieś było mniej, w innym miejscu jest więcej. To jasne i logiczne.

Widać to także w gabinetach. Nie ma pacjentów.

Jeśli ich nie ma w kolejkach do rejestracji, w poczekalniach i na fotelach, to gdzie są?

No jasne, że stoją w kolejce! Ale po karpia, pierogi, kapustę na bigos i w kolejce do kasy.

Jeżeli nie boli ząb, śledź rozpływa się w ustach, to nie ma potrzeby odwiedzania dentysty. A im mniej zębów, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że utknie w nich mak.

Pośmialiśmy się, ale zwykle, jeśli nie chodzi o pieniądze (nie mówmy tutaj o nich) i celu ich wydania, to mówimy o motywacji pacjenta do leczenia.

A naszą ludzką przypadłością jest odwlekanie: od jutra, od poniedziałku, od pierwszego, no to, dlaczego nie od nowego roku?

Uważamy, że magicznie z zakończeniem Starego Roku i nadejściem Nowego, staniemy się innym człowiekiem. Zmotywowanym, silnym i konsekwentnym. I wtedy zadbamy o zęby.

I nagle nadchodzi grudzień, więc trzeba skoncentrować się na zakupach, gotowaniu i sprzątaniu. A pieniędzy nie ma. Więc wpadamy na pomysł, że może w Nowym Roku wszystko się zmieni.

dr n. społ. Milena Marczak, psycholog