Jesienna codzienność w życiu dentysty z przymrużeniem oka, czyli najbardziej barwni pacjenci Holandii

Jesienna codzienność w życiu dentysty z przymrużeniem oka, czyli najbardziej barwni pacjenci Holandii w 5. odsłonach 🍁

Ulewny poranek, 7:50, ledwo odpalisz kawę i przetrzesz oczy. Gwarantuję Ci, że w poczekalni już czeka na wizytę pierwszy pacjent, ponieważ punktualność w tym kraju to podstawa.

Jest duża szansa, że będzie to 90-latek, który przyjechał do Ciebie na rowerze. Dziadek śmigający na dwóch kółkach do dentysty na przegląd/leczenie całkiem licznych własnych (!) zębów jest tu częstym obrazkiem. Potem grzecznie Ci podziękuje i nawet sam do domu trafi.

Po masie kontroli 7-osobowych rodzin, widzisz w grafiku czerwony pasek = “pijn tijd”, pacjent bólowy. Jeśli znienacka zjawia się człowiek ze wschodnim akcentem, możesz przygotować się na spotkanie bliższego stopnia z „Russian red”. Brzmi jak dobry drink? Chciałbyś, ale jeszcze nie ma 12:00. Żywica rezorcynolowo-formaldehydowa jest materiałem, który był stosowany od lat 60. w leczeniu endodontycznym głównie w Rosji (jak również w innych krajach ściany wschodniej) . Jest jak Związek Radziecki, większość go nienawidzi, znajdą się tacy, co go kochają, wszyscy myśleli, że będzie wieczny. Usunięcie czerwonego cementu przy re-endo, stanowi nie lada wyzwanie i na długo zostanie w Twojej pamięci.

Gdy już uporasz się z rosyjską ruletką, czeka Cię wyczekana przerwa. Szybkie ładowanie baterii, aby móc ciepło przyjąć grono tureckich pacjentów. Wiek ok. 60-70 lat, parodontoza jak stąd do Koszalina, liczne ubytki próchnicowe, a oni życzą sobie implanty. W związku z przeciwwskazaniami, odmawiasz. Tłumaczysz, że najpierw musi być zdrowo, a tu warunków dogodnych do implantów nie ma. Przy kolejnym spotkaniu, kiedy wrócą z wakacji w Turcji, pochwalą się nowymi, ledwo trzymającymi się zdobyczami implantologicznymi (im więcej się dało upchać, tym lepiej). Nasz klient, nasz pan!

Wypełnienia, ekstrakcje, szlifowanie pod korony czy mosty (całe studia się zaklinałeś, że akurat tego ostatniego, to na pewno robić nie będziesz) i już, tuż za rogiem jest 17:00. Myślami już dawno w domu, jeszcze tylko ostatni pacjent. Zapraszasz serdecznie, aczkolwiek nie do końca świadomie, tę ostatnią wisienkę, która okazuje się być pacjentem z ogromną dentofobią. Wielu Holendrów boryka się z traumą dentystyczną, na tyle poważną, że potrzebują pomocy psychologa oraz, jak mówią, stracho-dentysty ( nl. angsttandarts) . W latach 60-70. dentysta w szkołach był obowiązkowy, miło wspominany przez pacjentów, jako “rzeźnik”. Ekstrakcje bez znieczulenia, mnogie, głębokie ubytki borowane na szybko z akompaniamentem krzyków małego pacjenta, a to wszystko przy obecności dzieci, które czekały na swoją kolej.

Tak więc, gdy już jedną nogą jesteś w samochodzie, a Twoja asystentka nałożyła kalosze na tą wichurę za oknem, musisz poradzić sobie z płaczem i/lub omdleniem na widok fotela.

Wybija 16:45, Zgredek jest wolny! Dobrze, że dzisiaj promocja na kratę buteleczek Heinekena. Wszyscy miejscowi mimo pogody, dzielnie i radośnie pedałują do domu, ze swoim piwnym łupem na rowerowym bagażniku.

Magdalena Krukowska