Podsłuchane u fryzjera

Rzecz dzieje się u osiedlowego fryzjera. Wchodzę, nieśmiało przysiadam na brzegu kanapy. Oprócz mnie same damy w sile wieku. Najwyraźniej wkroczyłam w środek jakiejś dyskusji. Ostatnio rozmowa była o kremacji psów po śmierci i trzymaniu prochów na kominku. Posłuchajmy zatem co nowego w świecie.

– No więc pani sobie wyobrazi, że mojemu szwagrowi tak zniszczyła zęby…

– Kto zniszczył? – zapytuje zafrasowana fryzjerka, tańcząc wokół przysadzistej klientki. Nożyczki migają wokół wściekle rudej czupryny. Aha, jesteśmy w domu, temat który nigdy się nie nudzi.

– No dentystka ta – ożywia się klientka – Nic go ząb nie bolał, a kanałowo mu przeleczyła. Igłę w środku korzenia złamała i tak zostawiła. A jak do serca dojdzie? Nawet antybiotyku nie dała.

– No rzeczywiście – odpowiada fryzjerka, przyglądając się krytycznie swojemu dziełu. Mam wrażenie, że myśli zupełnie o czym innym.

– Ja to w ogóle nie chodzę – odzywa się z ciemnego kąta kobieta o czarnych włosach. Uderza mnie zapach płynu do ondulacji – Normalnie. Zdrowe zęby leczą, na usuwanie kamienia naciągają. To sami partacze. Wiem co mówię, bo ja mam skłonność do leczenia kanałowego, więc swoje przeszłam. Kiedyś to byli dentyści…

– Ja też nie chodzę – grzmi blond włosa, starsza pani – Sama sobie zęby wybielam.

– Jak pani wybiela? – wychyla się ruda.

– No na watkę Domestosu trochę nakładam, przyciskam do zęba na parę minut i już.

– Właśnie, właśnie – przytakuje brunetka – Z tą różnicą, że ja Ace używam.

– No wiecie panie, muszę koniecznie spróbować – oznajmia entuzjastycznie czerwonowłosa.

Wnioski?

Hm. Że lekarze to nieuki, słyszałam wielokrotnie. Nihil novi. Że powszechnym naszym zajęciem jest przynoszenie szkody społeczeństwu, też wiem. Ale przyznać muszę, że uszczknęłam tutaj trochę nowej wiedzy. Skłonność do leczenia kanałowego winna, jak słyszę, zostać ustanowiona nową jednostka chorobową. Zresztą, na pewno przenoszoną genetycznie. Antybiotyk okazuje się złotym lekiem na igły wędrujące do serca. No tak. Nie znamy się nic. A zatem to oficjalne, moi Drodzy. Kury nam szczać prowadzać, a nie leczyć 😉

Monika Żbikowska