Lekarz w bikini na IG. Wypada czy nie?
Wypada pokazywać się w mediach społecznościowych w bikini?
Wypada wrzucać zdjęcia z podróży, ślubu czy zdjęcia dzieci na profilach firmowych?
Wypada pokazywać swoje życie prywatne, znacznie uchylając rąbka tajemnicy?
No właśnie.
W czasie zaciekłych dyskusji rozmówcy dzielą się na dwie zasadnicze grupy.
Pierwsza mówi, że lekarz absolutnie nie powinien pokazywać takich kulis swojego życia, a już na pewno nie siebie w bikini tam, gdzie jednocześnie zamieszcza treści edukacyjne dla pacjentów.
Druga grupa mówi, że hola hola, lekarz to też jest człowiek, ma swoje życie i fajnie, że się nim cieszy. A ci pierwsi to zazdrosne sztywniaki.
Wszystko wynika z naszych przekonań, które to kształtują nasz światopogląd.
Pierwsza grupa lekarzy pamięta czasy, kiedy asystenci na uczelni bez litości musztrowali za wymięty fartuch, niezgoloną brodę czy włosy wystające spod czepka chirurgicznego. Jeszcze mnie spotykały całe wykłady na temat wizerunku lekarza i jasno wynikało, że: „fartuch ma być biały, czysty i sięgający za kolano. Paznokcie mają być krótkie i pomalowane, co najwyżej, lakierem bezbarwnym. Uczesanie gładkie i schludne. Ubranie eleganckie, nie wyzywające, kolory stonowane, koszula wyprasowana.”
Idealnym zestawieniem dla dentysty była szara spódnica lub spodnie oraz wykrochmalona, biała bluzka. I tak najlepiej było trzeba ubrać się na egzamin końcowy. Pomijam fakt, że koleżanka nie założyła na ów egzamin bielizny, żeby nie czuć się jak zakonnica 😉.
Trudno zatem osobom, które odebrały takie przeszkolenie, z łatwością zaakceptować fakt, iż lekarz w mediach społecznościowych może być półnagi. „Nie wypada” – takie słowa z automatu cisną się na usta zgorszonej publice – „Też mam biust, ale nie wszyscy muszą go oglądać!”.
Dla takich osób „Ordnung must sein”, a lekarz to nie małpka, która zabawia znudzonych pacjentów w mediach społecznościowych.
Na wstępie Kodeksu Etyki Lekarskiej znajdziemy takie sformułowanie:
W obecnych czasach, w dobie wszechobecnych mediów społecznościowych, normy zachowań uznawanych za zupełnie przeciętne, znacznie się zmieniają.
Obserwuję na Instagramie wielu lekarzy, głównie ortodontów, mieszkających w Ameryce Południowej, Hiszpanii, Azji czy w USA. Zupełnie normalną sprawą jest fakt, że na ich profilach często pojawiają się zdjęcia z plaży, podróży, pływania w basenie czy opalania się z drinkiem w ręce. Czy to coś złego? Taki mają klimat i takie mają normy społeczne. Fachowo określa się to tzw. „ocieplaniem wizerunku” i pokazywaniem, że lekarz również jest człowiekiem z krwi i kości, w dodatku sympatycznym, uśmiechniętym i wyluzowanym. A jeśli wrzuca jeszcze zdjęcia z uśmiechniętymi pacjentami, uściski oraz efekty końcowe swojej pracy, jesteśmy zupełnie kupieni. No nie fajnie tak iść do lekarza, który nie dość, że zna się na robocie, to jeszcze zwyczajnie uroczy człowiek?
Ginekolog tańczący z rodząca pacjentką? Sama słodycz.
Neurochirurg tańczący dla dziecka na wózku? Ludzie to szanują.
Cris Chang buduje wolierę dla ptaków? Można się gapić godzinami.
Sexi weterynarz robi pogadankę na TIKTOKU o pasożytach u psów? W zasadzie… Nie ważne o czym on mówi, ale jaki jest, no ten, uroczy!
Tak, druga grupa, wypowiadająca się na temat lekarzy w bikini, zdecydowanie jest zdania, że to jest fajne, normalne i w dodatku, nie ukrywajmy, ładne. Przystępny, normalny lekarz, nie żaden zadzierający nos mądrala.
Czego tu nie kochać?!
Część lekarzy woli pokazywać tylko swój profesjonalny wizerunek, część bez problemów pokazuje, że cieszy się życiem na bieżąco.
Ktoś zawsze będzie „nie dość” lub „za bardzo”.
Polakom pod względem mentalności bliżej do zdystansowanych Anglików niż do gorących Brazylijczyków, no i cóż, tak już mamy. W Holandii natomiast nie ma potrzeby dziwić się, kiedy ktoś w pracy zapyta konwersacyjnym tonem: „How is your sex life?”.
W Kodeksie Etyki lekarskiej znowu znajdziemy następujące słowa:
„Lekarz ma obowiązek zwracania uwagi społeczeństwa, władz i każdego pacjenta na znaczenie ochrony zdrowia, a także na zagrożenie ekologiczne. Swoim postępowaniem, również poza pracą zawodową, lekarz nie może propagować postaw antyzdrowotnych.”.
No i jednemu nie da się zaprzeczyć. Na pewno lekarz taki skutecznie przyciąga uwagę innych użytkowników mediów społecznościowych 😊.
Monika