Szczoteczkowy zawrót głowy

Nie wiem czy pamiętacie, napisałem Wam kiedyś, że przez pomyłkę szczotkujemy razem z moim współlokatorem, Andrzejkiem, zęby tą samą szczoteczką. Od kilku miesięcy. Jakiż był mój entuzjazm, gdy się zorientowałem… Bardzo lubię swojego współlokatora, serio. Jednak tryb życia jaki prowadzi, zawstydziły samego Bear’a Grylls’a.

Mój błąd, to prawda, wybrałem złe kolory.

Dobitnie uświadomiliście mi, że facet nie będzie mył zębów „złotą” szczoteczką, przecież to oczywiste i w ogóle jak mogłem tak pomyśleć. Sam nie wiem.

Szczoteczki ceremonialnie wyrzuciłem do śmieci, choć wolałbym je polać benzyną i podpalić.

Poszedłem do sklepu. Kupiłem dwie nowe. W męskich kolorach- niebieską i zieloną. Tak, tak. Zero prowizorki.

Co wieczór czatowałem pod łazienką Andrzejka i syczałem:

– Umyj SWOJĄ szczoteczką.

Andrzejek przytakiwał i jakoś tak się to kręciło.

Wczoraj była u nas Iwonka. Iwonka jest dziewczyną Andrzejka od mniej więcej dwóch miesięcy. Darzę ją jeszcze mniejszą sympatią niż większość poprzednich dziewczyn współlokatora, a to już naprawdę niski wynik. Gdybym miał sprecyzować jak bardzo jej nie lubię, obawiam się, że Fejsbuk zablokowałby mi konto.

Wczoraj wieczorem wpadłem do łazienki, kiedy była tam Iwonka. Okazało się, że owszem. Andrzejek myje posłusznie zęby zieloną szczotką. Dokładnie tak samo jak ja.

Na początku współpracy nie ustaliliśmy, która szczoteczka jest jego.

To nie wszystko. Od dwóch miesięcy, zieloną szczoteczką, myje z nami zęby również Iwonka. Bo Andrzejek z rozmysłem uprzedził ją, żeby nie ruszała moich rzeczy. I jak mogłem się nie zorientować, przecież na szczoteczce zostają czasem ślady szminki. I o co te pretensje.

OLX.pl

Szukam mieszkania.

T.