Lubicie się napierniczyć przed świętami?
Zaryzykuję stwierdzenie, że zrobienie dobrych pierniczków jest o wiele mniej skomplikowane niż ich późniejsza, efektowna dekoracja. I za każdym razem, za każdym dosłownie… walczę ze sobą, żeby żaden z nich nie przypominał zęba i nie kojarzył się z pracą.
Upierniczony ciastem po łokcie acz dumny z siebie rozsiadłem się na krześle w kuchni jak Religa na tym sławnym zdjęciu po przeszczepie serca. Patrzę, jak stygną choinki, bombki i pacjenci… Wróć! Ludziki chciałem powiedzieć! Jezu…
Trzymajcie kciuki, żeby mi jutro nie odpierniczyło przy dekoracji, bo już w wyobraźni widzę te ich małe śnieżnobiałe uśmieszki.
Popierniczam właśnie do pracy i tak sobie myślę, jak zrobić poniedziałek bardziej znośnym. Wymyśliłem więc, że zachęcę was do dopierniczenia nam w komentarzu! Chętnie podpierniczymy sobie jakiś fajny pomysł, inspirację.
Przyjmujemy przepisy, fotografie, konstruktywna krytykę i przelewy we frankach szwajcarskich.
Cia(ch)o!
