Szpital New Amsterdam – serial znajdujący się w top 10 polskiego Netflixa podbił serca widzów. Jeśli z jakimś Waszym znajomym urwał się kontakt, bardzo możliwe, że właśnie zalicza kolejne odcinki. Nie pytajcie.
Kluczem do sukcesu są główne postaci – pracownicy szpitala, którzy oprócz wykonywanej pracy, zmagają się z problemami osobistymi. Tutaj widz może utożsamić się z bohaterami, bo tak naprawdę sam serial o pracy szpitala nie miałby najmniejszego sensu. Widzowie, którzy nie są pracownikami ochrony zdrowia nie mają pojęcia, jak ta praca wygląda od podstaw czy zaplecza. Co oczywiście nie ma nic wspólnego z tym, że wiele osób komentuje wydolność szpitali.
Po dwóch sezonach zwróciłam uwagę na wątki, które w serialu wyglądają super, jednak nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
1. Dyrektor szpitala zgadza się na wszystkie pomysły personelu. Temat kontrowersyjny, na pewno dobry do dyskusji, bo kto, jak nie pracownicy (zaczynając od sprzątaczy a kończąc na ordynatorach) wiedzą, co się sypie i co jest potrzebne.
2. Pacjenci są uprzejmi, a ich problematyczne zachowania ukazane są przez pryzmat ich życiowych doświadczeń (to akurat fajne). Co ciekawe pojawiające się problemy, rozwiązywane są przez pracowników. Mój ulubiony pacjent z serialu to: kilkuletnia dziewczynka zdiagnozowana jako psychopatka, która chciała udusić brata, żeby pograć na jego telefonie. Jej dialogi z psychiatrą i negocjacje o telefon są przedstawione genialnie.
3. Problem z prowadzeniem dokumentacji medycznej.Obejrzałam cały serial i nie kojarzę, kto wypełnia tam dokumentację. W pierwszych pięciu minutach serialu nowy dyrektor zwalnia cały oddział kardiochirurgii, bo „za bardzo dbają o dokumentację, więc mają mniej czasu dla pacjentów”. Podobnych, nierealnych wątków jest w serialu sporo. Na szybko przychodzi mi do głowy jeszcze kilka: pacjenci na izbie są od razu przyjmowani czy neurolog diagnozujący godzinami jednego pacjenta.
Oglądałeś New Amsterdam? Podobają ci się poruszane wątki czy postaci pracowników szpitala? Może raczej szkodzą niż pomagają wizerunkowi systemu opieki zdrowotnej?
