New York Times, wydanie z 7.01.1914
“Jego nagła śmierć zaskoczyła lekarzy, a także wszystkich, którzy towarzyszyli mu w ostatnim czasie. Ogłoszono, że zakrzep krwi nie był bezpośrednio spowodowany reumatyzmem zapalnym, na który cierpiał od dwóch miesięcy i należy poszukać innej przyczyny choroby.”
Nagła śmierć Roosevelta była szokiem dla wielu. Bezpośrednią przyczyną zgonu okazała się zatorowość płucna (zatkanie światła naczynia krwionośnego w płucach przez skrzep), co budziło jednak pewne pytania. Opinia publiczna poznała go jako osobę może nie o idealnym stanie zdrowia, ale pełną energii i zadbaną. Ba, Roosevelt w wieku 43 lat był w stanie pochwalić się pełnym garniturem zębów – co jak na tamte czasy było naprawdę imponujące!
Naturalnym było więc, że zaczęto dociekać skąd wziął się ów zator. Lekarze postawili hipotezę dość szybko – kraj obiegła wieść, że winien wszystkiemu jest… ząb! Precyzyjnie mówiąc: ząb, który przeszedł stan zapalny 20 (!) lat temu i był wiązany również z chorobą reumatoidalną. Śmierć Roosevelta zapoczątkowała paniczny czas w amerykańskiej medycynie – okres masowych, bezkrytycznych ekstrakcji zębów martwych (lub “martwych”) bez rozsądnych przyczyn. Często również bez większych efektów leczniczych.
W tym miejscu musimy zadać sobie jednak pytanie: czy owa teoria, teoria skrzepu zębopochodnego, była sensowna? Zacznijmy od podstaw. Stany zapalne w obrębie jamy ustnej i jej okolic są znaczącym czynnikiem ryzyka dla tzw. chorób odogniskowych. Jest to dość szeroka gama stanów patologicznych, z pewnością jeszcze do niej wrócimy w przyszłości.
Dziś jednak skupiamy się na Roosevelcie
Pewną trudność w ocenie całej sytuacji powoduje fakt, że nie mamy dostępu do dokładnych danych mówiących o kondycji jamy ustnej prezydenta. W zasadzie jedyne co wiemy to to, że 100 lat temu lekarze wiązali ten stan z jakimś stanem zapalnym miazgi sprzed lat 20. Wyobraźcie sobie, 100 lat rozwoju medycyny! I do tego – rozwoju, który z każdym rokiem był coraz szybszy. Niebywałe, prawda? I niebywale komplikujące ocenę całej sprawy…
Generalnie możemy powiedzieć, że stany zapalne jamy ustnej mogą mieć pewien wpływ na zatorowość. Bakterie Streptococcus sanguis i Porhyromonas gingivalis, elementy mikroflory jamy ustnej, posiadają na swej powierzchni podobne kolagenowi biało, związane z agregacją płytek. Jeżeli owe mikroby przenikną do światła naczynia – może pojawić się skrzep, a nawet zamknięcie jego światła. Tym jednak, co jest bardziej prawdopodobne przy takim zakażeniu jest podróż patogenów dalej w dół krwioobiegu i IZW – infekcyjne zapalenie wsierdzia. To powikłanie dość rzadkie, ale śmiertelnie groźne! Na szczęście mocniej narażone na nie jest tylko kilka grup pacjentów, m.in. ze sztucznymi zastawkami i wrodzonymi siniczymi wadami serca. Dlatego apelujemy – jeżeli Wasz stomatolog przepisuje antybiotyk – nie zaniedbujcie odpowiedniego dawkowania!
Wracając do Teddy’ego – obecnie w artykułach pojawiają się różne głosy, wielu badaczy ma pewne wątpliwości co do natury owego słynnego skrzepu. Niektórzy wprost piszą o “sepsie zębopochodnej”, jednak większość autorów zdaje się negować tak znaczący związek prezydenckiego zęba z jego śmiercią. Zwracają oni uwagę na całościową historię choroby prezydenta oraz na powszechną wówczas tendencję na zwalanie wszystkiego na infekcje zębopochodne. Warto też przypomnieć, że powiązanie sprawy z felernym zębem spowodowało masową histerię i usuwanie nawet całkiem zdrowych zębów w USA
Co zatem wynika z całego wywodu? To w końcu zabił go ten ząb czy nie?
Patrząc po ogólnej historii choroby, bez wiedzy na temat dokładnego stanu jamy ustnej i biorąc pod uwagę to, że medycyna była wtedy kilka epok do tyłu nie możemy być pewni niczego. Naszym jednak zdaniem, choć nie da się tego wykluczyć, jest to mocno wątpliwa teza.
Uważajcie jednak – ziarnem prawdy w tej legendzie są rzeczywiste, realnie groźne choroby odogniskowe. Zapalenia wsierdzia, tęczówek, kłębuszków nerkowych, wrzody żołądka… w skrajnych przypadkach – nawet śmierć. Te i inne atrakcje czekają na każdego, kto nie dba o swoją jamę ustną! Strzeżcie się zatem i chodźcie na regularne kontrole do dentysty!
