Nowy rok, nowy ja.
Otworzyłem drzwi do naszej stancji. Powitał mnie półmrok i głucha cisza. Porządki, zrobione gorączkowo przed samym wyjazdem, zaowocowały lekko tylko stęchłym powietrzem, zamiast tradycyjnym aromatem kloszarda. Minąłem drzwi Andrzejka i wszedłem do siebie. Mój pokój tak naprawdę był salonem, o metrażu jakiś czternastu metrów, czyli PRLowski allinclusive. Rzuciłem torby pod ścianę i rozwaliłem się w starym, wysiedzianym fotelu. Odruchowo wyciągnąłem telefon.
Przeglądanie Facebook`a tuż po Nowym Roku wymaga od użytkownika posiadania w sobie silnego pierwiastka masochizmu. W tym roku co prawda ludzie nie mieli zbyt wielu możliwości, żeby wykazać się fantazją, ale i tak mozolnie brnąłem przez zdjęcia szczęśliwych rodzin przy choince, foty z udanych domówek, mnogie ujęcia obrazów czy rękodzieła znajomych oraz ich życzenia i postanowienia noworoczne. O ile te przedostatnie były mniej więcej jednolite (2021 był mniej chujowy od poprzedniego), o tyle moją uwagę przykuł fakt, że moi znajomi mają najwyraźniej mnóstwo wciągających i różnorodnych hobby. Ktoś cały czas maluje, wypala w drewnie, robi swoje zastawy stołowe, poluje, jeździ konno, uczy się hiszpańskiego, samodzielnie układa płytki w łazience, uprawia jogging albo naprawia samochody.
Co robię ja?
Nałogowo przyjmuje kolejne zmiany w pracy, jeśli tylko ktoś o to poprosi.
Jak to się stało, że dla dentystów zupełnie normalny stał się tryb pracy po 12 godzin dziennie, na dwie zmiany? Jak to jest mieć normalne życie? Nie wiem, pracować do 15 w urzędzie czy coś… A tak, rano pierwszy gabinet, a od 14 kolejny.
Wróciłem spojrzeniem do wyświetlacza telefonu. Z większością moich znajomych nie miałem kontaktu od bardzo dawna. Części ludzi ze studiów nie poznałbym za ulicy. Niby pandemia, ale z drugiej strony telefony działają… W tym roku nie dostałem zbyt wielu życzeń, a jeszcze mniej ich wysłałem.
Przed oczami migały mi kolejne postanowienia noworoczne. Dieta, sylwetka, język szwedzki, rozwój osobisty. Nowy rok, nowy ja. Nowy rok, lepsza ja.
Kurde.
A może by tak inaczej?
Nowy rok, mądrzejszy ja?
Podjąłem decyzję. Nie będę się odchudzał, ani codziennie ćwiczył, nie oszukujmy się. Zamiast tego postanowiłem co innego. W tym roku będę pamiętał o tym, żeby składać innym życzenia. Urodzinowe czy świąteczne, imieninowe to już wyższa szkoła jazdy. Może banalne, ale w sam raz na miarę moich możliwości. I może, w przyszłym roku, też będę miał co podsumować…
