Czy związki wyznaniowe powinny mieć wpływ na kształcenie młodych lekarzy?

Każdy lekarz i lekarz dentysta ma obowiązek odbyć kilka kursów w trakcie stażu podyplomowego. Tematy są różne – tutaj medycyna ratunkowa, tam prawo medyczne… lub bioetyka. I to ona jest głównym bohaterem naszego dzisiejszego wpisu!

Kursy tego typu z reguły mają swój program i kilku różnych prowadzących. Wiecie jak to bywa – każdy ma swojego konika i fajnie jest jeśli da się zrobić tak, że na dany temat wypowiada się człowiek z nim dobrze zaznajomiony. Dobiegły nas (a raczej naszą skrzynkę!) słuchy, że jedna z wojewódzkich izb lekarskich organizuje kursy z bioetyki we współpracy z księdzem (dla jasności: mówimy oczywiście o przedstawicielu kościoła katolickiego), wieloletnim członkiem komisji bioetycznej. Prowadzony przez niego wykład dotykał w głównej mierze moralnych aspektów prokreacji.

Dla części stażystów prowadzenie zajęć z etyki przez duchownego jest kwestią zupełnie naturalną i nie budzi zdziwienia. Wiele osób stoi na stanowisku, że kształtowanie postawy etycznej jest nierozerwalnie związane z wyznawaną przez nich religią, a światopogląd jest jednoznacznym wyrazem wartości głoszonych przez konkretne wyznanie.

Niemało słuchaczy wychodzi jednak z założenia, że kwestie tak istotne jak etyka pracy lekarza nie powinny być związane z żadną religią. Podkreślają oni, że leczeniu podlegają pacjenci wszystkich wyznań i poglądów, co uwypukla rolę niezależności od wykładni jakichkolwiek związków wyznaniowych.

Kto lub co zatem powinno kształtować postawę etyczną lekarza? Czy wynikać ona będzie z osobistych przekonań i doświadczeń życiowych i wyznawanej przez niego religii? A może skupi się tylko (i aż) wokół zagadnień zawartych w Kodeksie Etyki Lekarskiej?

Co o tym sądzicie? Czy jest dobrym pomysłem, aby związki wyznaniowe uczyły etyki młodych lekarzy? Czy ksiądz to odpowiednia osoba do edukacji medyków w zakresie etycznej strony prokreacji?

Chętnie poznamy Wasze opinie na ten temat!